Zdjęcia kulinarne – co zrobić, by były piękne

Wygląda na naprawdę groźną. No bo jak sfotografować jedzenie w wysmakowany sposób tak, by po pierwsze – zachęcało do jego spróbowania, a po drugie – nie odstraszało nadmierną obróbką i sztucznością? Wielu wydaje się, że do fotografii kulinarnej potrzeba wielkiego studia, najlepszego stylisty i świetnego sprzętu. Nic bardziej mylnego!

Aby wykonać dobre zdjęcie, wystarczy spora doza kreatywności i odpowiednie światło błyskowe, a sprzęt nie będzie aż tak istotny.

 

Co będzie potrzebne?

Co fotografujemy? Oczywiście, to co ugotowaliśmy i co będziemy jeść. Jednak już na tym etapie trzeba pamiętać o paru kwestiach. Nie każda potrawa jest fotogeniczna, nie każdą potrawę da się też odpowiednio przedstawić.
W chwili, gdy zamierzamy fotografować jedzenie, ważne jest jego odpowiednie ułożenie/rozmieszczenie na talerzu. Musimy pobawić się w food stylistę. Ważne jest także to, jakich naczyń i sztućców użyjemy. Ciekawy talerz, antyczny widelec, porcelanowa miska po babci – to przedmioty, które wniosą życie i ducha do naszego zdjęcia.

Wiele potraw na blogach kulinarnych czy w książkach ukazane jest na drewnianych stołach. Ale jak osiągnąć taki efekt, próbując fotografować w mieszkaniu, gdy ten jedyny stół jest z IKEI i nie zachwyca słojami drewna? Wystarczy pójść do jakiegokolwiek sklepu budowlanego lub tartaku, kupić parę desek, pomalować je np. bejcą i skleić na sklejce. Czyni cuda, naprawdę! A kto ma możliwość – niech pojedzie na wieś i pójdzie do paru gospodarzy. Ktoś na pewno w niedalekiej przeszłości rozbierał stodołę i ma na stanie sporo starych, autentycznych dech albo i stare drewniane drzwi z domu czy budynku gospodarczego.
To, na czym zaprezentujemy nasze jedzenie, jest kwestią kluczową.

Ważne jest także tło i dodatki. Zwykły talerz na pustej desce będzie prezentował się wybitnie nijako. Ale już stary talerz kupiony np. na pchlim targu w otoczeniu smakowitych dodatków posłuży nam za najlepsze tło. Skupmy się na dodatkach kulinarnych. Ozdóbmy daną potrawę elementami, z których ona się składa lub dobrze by się komponowała, np. jeśli fotografujemy tartę z kozim serem i figami, ułóżmy obok talerza te owoce i jakieś zioła lub kryształki soli, muffinki z malinami ozdóbmy świeżymi malinami i mąką.

A gdzie dostać piękne misy, talerze czy kubki? Niezawodne są strychy babć i wujków, ale też stare kredensy u rodziny, targi staroci czy sklepy z wyposażeniem domowym: IKEA, TK Maxx, Home & You.

 

Światło gra kluczową rolę

Jak zawsze – bez odpowiedniego światła ani rusz. Oczywiście możemy wykorzystać światło dzienne, najlepiej o poranku, gdy jest żywe i miękkie, ale warto pokusić się też o światło sztuczne, najlepiej błyskowe. Dlaczego? Jest ono znacznie mocniejsze od światła stałego i łatwiej się je modyfikuje. Przy fotografii kulinarnej warto korzystać z lamp o dużej możliwości regulacji energii błysku. Zalecana przeze mnie energia błysku to między 300 a 600 WS. Dzięki temu będziemy mogli oświetlić plan zdjęciowy, a co za tym idzie – przymknąć przysłonę do min. f/4. Potraw nie fotografuje się przy przysłonie rzędu f/1.8 z prostego względu – chodzi nam o to, by pokazać całość kompozycji, a nie jedynie mały detal. Dzięki odpowiedniemu oświetleniu i modyfikacjom (softboxy czy parasolki, plastry miodu) uda nam się zrobić porządnie oświetlone zdjęcie bez głębokich cieni. Starajmy się też nie oświetlać planu równomiernie – a punktowo lub z rozproszonym światłem, dzięki czemu zdjęcie nabierze głębi.

 

To chyba wszystko, na początek.

Fotografia kulinarna to naprawdę ciekawa dziedzina, ale w porównaniu do innych typуw fotografii wymaga dużo własnej inwencji, zarówno przy szukaniu podkładуw, dodatków, ale również przy oświetleniu. Jednak wystarczy parę razy przejść się po domu i sklepie, pojechać na targ i można będzie wyczarować cuda. Praktyka czyni mistrza!